Można przez wiele lat mieszkać za granicą, swobodnie posługiwać się obcym językiem, dobrze wykonywać swoją pracę i odnajdywać się w codziennym życiu, a mimo to doświadczać trudnego do nazwania poczucia straty.

Nie zawsze jest to tęsknota za krajem pochodzenia. Czasami nie tęsknimy nawet za miejscem, z którego wyjechaliśmy.

Tęsknimy za możliwością bycia sobą w sposób, który kiedyś przychodził nam naturalnie.

Dom, którego nie widać

Dom zwykle kojarzy się z miejscem. Z ulicą, mieszkaniem, znajomym krajobrazem. Istnieje jednak również dom psychiczny, zbudowany z języka, wspomnień, relacji i znaczeń, które pozwalają nam doświadczać siebie jako tej samej osoby.

Język ojczysty jest jednym z jego najważniejszych elementów. Nie tylko dlatego, że potrafimy nim mówić. To w nim po raz pierwszy uczymy się nazywać emocje, wyrażać potrzeby i rozumieć innych.

Francuski psychoanalityk Didier Anzieu, twórca koncepcji Ja-skóry (Moi-peau), opisywał rozwój psychicznych granic człowieka poprzez analogię do skóry, która chroni ciało, a jednocześnie umożliwia kontakt ze światem.

Szczególne znaczenie przypisywał wczesnym doświadczeniom dźwiękowym. Głos matki, jego rytm i melodia, tworzą pierwszą przestrzeń rozpoznawania bliskości, zanim dziecko zacznie rozumieć znaczenie wypowiadanych słów.

W tym ujęciu język nie jest wyłącznie zbiorem pojęć. Niesie również ślady wczesnych doświadczeń emocjonalnych, poczucia bezpieczeństwa i więzi.

Psychoanalityczka Nayla de Coster, analizując doświadczenia uchodźców, zwraca uwagę na ochronną i podtrzymującą funkcję języka ojczystego. Odwołując się do Anzieu i innych autorów, wskazuje, że utrata codziennego kontaktu z własnym językiem i kulturą może naruszać poczucie psychicznego zakorzenienia.

Nie oznacza to, że człowiek zapomina swój język. Zmienia się jednak otoczenie, w którym dotychczas rozpoznawał siebie.

I być może właśnie dlatego można mieszkać w komfortowych warunkach, a jednocześnie nie czuć się u siebie.

Kiedy język przestaje wystarczać

Nawet bardzo dobra znajomość drugiego języka nie musi oznaczać takiej samej swobody wyrażania emocjonalnych niuansów, skojarzeń czy abstrakcyjnych myśli jak w języku ojczystym.

Można skutecznie komunikować się w pracy, prowadzić rozmowy, organizować codzienne życie, a jednocześnie mieć trudność z wypowiedzeniem tego, co najważniejsze dla własnego świata wewnętrznego.

Wilfred Bion, rozwijając psychoanalityczną koncepcję kontenerowania, zajmował się sposobem, w jaki doświadczenia emocjonalne stają się możliwe do psychicznego opracowania.

Jego pojęcie funkcji alfa odnosi się do zdolności przekształcania surowych wrażeń i stanów emocjonalnych w treści, którym można nadawać znaczenie.

Zdolność do refleksji może rozwijać się przez całe życie. Jednak samodzielne rozumienie własnych doświadczeń nie eliminuje potrzeby dzielenia ich z innymi.

Można wiedzieć, dlaczego odczuwa się frustrację, gniew czy tęsknotę. Można rozpoznawać przyczyny własnego wyobcowania, a mimo to nie mieć z kim o nim porozmawiać w sposób, który przynosi poczucie zrozumienia.

Nie zawsze brakuje słów. Czasami brakuje rozmówcy, z którym słowa te nabierają pełnego znaczenia.

Język a poczucie własnej tożsamości

Jacques Lacan zwracał uwagę na rolę języka i porządku symbolicznego w kształtowaniu podmiotowości.

W jego teorii język nie jest jedynie narzędziem, którym posługujemy się, aby opisywać gotową już tożsamość. Uczestniczy w procesie jej konstytuowania.

Ta perspektywa pozwala spojrzeć na emigrację jako doświadczenie wykraczające poza konieczność opanowania nowych słów czy zasad komunikacji.

Zmiana języka może oznaczać również zmianę sposobu, w jaki człowiek opowiada o sobie i w jaki jest rozpoznawany przez innych.

W nowym otoczeniu nie zawsze można odwołać się do tych samych skojarzeń, odniesień kulturowych, żartów, wspomnień czy doświadczeń, które wcześniej tworzyły naturalne tło rozmowy.

Można nadal myśleć równie złożenie, a jednocześnie wyrażać jedynie część tego, co chciałoby się powiedzieć.

Nie oznacza to utraty własnej tożsamości. Może jednak utrudniać jej pełne wyrażanie.

Czy można odnaleźć własny język na nowo?

Psychiczny dom nie musi być związany wyłącznie z językiem ojczystym.

Można budować głębokie relacje w drugim języku, odnajdywać w nim nowe sposoby myślenia i odkrywać możliwości, których wcześniej nie dostrzegaliśmy.

Języki nie muszą ze sobą rywalizować. Mogą poszerzać świat człowieka.

Jednak odzyskanie poczucia zakorzenienia wymaga czegoś więcej niż sprawności komunikacyjnej.

Potrzebujemy relacji, w których możemy wyrażać nie tylko informacje, lecz również znaczenia. W których można mówić o własnych zainteresowaniach, doświadczeniach i wartościach bez nieustannego tłumaczenia kontekstu.

Być może psychiczny dom tworzą właśnie takie spotkania.

Nie zawsze musimy mówić w nich po polsku.

Ważne, byśmy mogli mówić własnym językiem.

Językiem tego, kim jesteśmy.

Literatura i inspiracje

  1. Anzieu, D. (1985). Le Moi-peau. Dunod.
  2. Anzieu, D. (1976). L'enveloppe sonore du Soi. Nouvelle Revue de Psychanalyse, 13.
  3. Bion, W. R. (1962). The Psycho-Analytic Study of Thinking. International Journal of Psycho-Analysis, 43, 306–310.
  4. de Coster, N. The Other Language: A Few Psychoanalytic Thoughts About Migration, the Loss of Culture and Language. Psychoanalysis.today.
  5. Lacan, J. (1966). Écrits. Éditions du Seuil.

Esej interpretacyjny inspirowany koncepcjami psychoanalitycznymi. Nie opisuje nieuchronnych psychologicznych następstw emigracji.